Wiadomości
Ratownicy górniczy, DIAMO: Zamknięcie kopalni to nowe wyzwania bezpieczeństwa // Humans of NATO Days
Ratownicy górniczy z państwowej spółki DIAMO to jedni z tych, których nie można nie zauważyć podczas Dni NATO. Podczas gdy odwiedzający podziwiają specjalistyczny sprzęt, za eksponatami stoją ludzie z wieloletnim doświadczeniem w ekstremalnych interwencjach. Z wywiadu z wieloletnim ratownikiem górniczym i zastępcą dowódcy ds. sytuacji nadzwyczajnych, Janem Šulejem, dowiesz się, na czym polega praca głęboko pod ziemią, dlaczego zamknięcie kopalni nie oznacza końca służb ratowniczych i jaką rolę odgrywa DIAMO w bezpieczeństwie i przyszłości regionu po zakończeniu działalności górniczej.
Jak trafił Pan do ratownictwa górniczego – czy to był plan, czy raczej przypadek?
Pracowałem w kopalni i ciągle widywałem ratowników górniczych, którzy wyruszali na akcje ratunkowe z aparatami oddechowymi na plecach. Od razu wiedziałem, że chcę być jednym z nich i pomagać innym.
Jaka jest Pana rola w Głównej Stacji Ratownictwa Górniczego w Ostrawie?
Jestem instruktorem ratownictwa górniczego – instruktorem pierwszej pomocy, wspinaczki, techniki oddechowej, techniki sygnalizacji i detekcji. Pełnię również funkcję zastępcy dowódcy oddziału ratunkowego.
Czy pamięta Pan swoją pierwszą interwencję? Co Panu wtedy przeszło przez myśl?
Tak, pamiętam. To było badanie wyrobiska kopalnianego o długości ponad kilometra, panowały tam warunki uniemożliwiające oddychanie i wysokie temperatury. Mieliśmy na sobie aparaty oddechowe BG-174 i pamiętam, że przez całą drogę powtarzałem sobie, że muszę po prostu wytrzymać. Po badaniu spałem przez dwa dni.
Jak krótko opisałby Pan, co to znaczy być ratownikiem górniczym? Jakie cechy powinien mieć dobry ratownik górniczy?
Jest jedna zasada: ratownik górniczy to nie zawód, to misja. Nasze cechy są zapisane w symbolu ratowników górniczych, który opiera się na Krzyżu Maltańskim. Każdy z ośmiu punktów symbolizuje cnoty (rycerskie), którymi powinien odznaczać się ratownik górniczy: bojaźń Bożą, sprawiedliwość, spryt, roztropność, dobroć, wolność umysłu, odwagę i skromność.
Ratownictwo górnicze podlega obecnie państwowemu przedsiębiorstwu DIAMO. Jednak jego zakres działania jest znacznie szerszy. Czym zajmuje się DIAMO i z którymi współpracownikami (w ramach DIAMO) współpracuje Pan najczęściej?
Państwowe przedsiębiorstwo DIAMO zajmuje się przywracaniem i rekultywacją terenów pogórniczych, likwidacją skutków działalności górniczej, w szczególności po wydobyciu uranu, rud i węgla. Najwięcej współpracujemy z ratownikami górniczymi z Centrum Ratownictwa Górniczego w Odolovie, którzy obecnie podlegają organizacyjnie ostrawskiemu Ośrodkowi Ratownictwa Górniczego.
Czym interwencja ratowników górniczych różni się od pracy pogotowia ratunkowego lub innych jednostek ratowniczych?
Taktyka interwencji ratowników górniczych jest specyficzna. Podczas interwencji przestrzegamy zasad służby, a zwłaszcza zasad reagowania, które opierają się na zasadach służby. W porównaniu z innymi jednostkami IZS, nasze działania są zazwyczaj dłuższe i często odbywają się w ekstremalnych warunkach, takich jak temperatura, ograniczona widoczność, przestrzenie zamknięte, ryzyko wybuchu czy zanieczyszczone powietrze.
Jak często reagujecie na sytuacje awaryjne, które nie mają miejsca pod ziemią? Jak wykorzystaliście swoje umiejętności w tym czasie?
Do tej pory takich działań było mniej, byliśmy przede wszystkim przygotowani do interwencji w kopalni. Teraz, gdy kopalnie zostały zamknięte, sytuacja powinna się zmienić i powinniśmy być w stanie reagować na powierzchni, jeśli IZS o to wystąpi.
Podczas interwencji, jako zastępca dowódcy akcji ratunkowej zjeżdża Pan do kopalni, podczas gdy dowódca pozostaje na powierzchni. Jak działa Pana komunikacja i jakie decyzje może Pan podjąć w przypadku jej zerwania?
W ciągu mojej długiej kariery nigdy nie doszło do utraty połączenia między mną a dowódcą interwencji, a jestem ratownikiem górniczym od 31 lat. Połączenie to jest zabezpieczane kilkakrotnie, nawet na dole w kopalni. Gdyby jednak tak się stało, postępowałbym zgodnie z regulaminem służby.
Co jest największą atrakcją lub niespodzianką dla publiczności odwiedzającej stoisko DIAMO?
Zazwyczaj jest to nasz wóz nurkowy UNIMOG 2150 L, który służy do transportu nurków i jest wyposażony w komorę dekompresyjną.
Podczas Dni NATO zaprezentował Pan również dźwig w ramach pokazu statycznego, za pomocą którego zwiedzający mogli się podnieść. Czy ratownicy górniczy również pracują na wysokości?
Większość odwiedzających myślała, że to dźwig, ale mówiąc precyzyjniej, to dźwig mobilny MHDZ Ipex 1300, który może transportować lub podnosić do pięciu osób z głębokości do 1300 metrów. Tak, ratownicy górniczy pracują na wysokościach i na swobodnej głębokości. Jesteśmy do tego odpowiednio przeszkoleni.
Co chcieliby Państwo, aby zwiedzający wynieśli ze stoiska DIAMO podczas Dni NATO?
Chciałbym, abyśmy potrafili odpowiedzieć na każde zadane pytanie. W ciągu lat, kiedy jeżdżę na Dni NATO, była ich niezliczona ilość. Zawsze starannie się do tego przygotowuję.
Jak działania firmy DIAMO i ratowników górniczych wpływają na ograniczenie wydobycia węgla w Czechach?
Ograniczenie wydobycia nie oznacza końca pracy ratowników górniczych, wręcz przeciwnie, stawia przed nimi nowe zadania w zakresie bezpieczeństwa. Ograniczenie wydobycia węgla zwiększa znaczenie państwowego przedsiębiorstwa DIAMO i ratowników górniczych, ponieważ przejmują oni odpowiedzialność za bezpieczne zamykanie kopalń, likwidację szkód środowiskowych i długoterminowy nadzór nad terenami poeksploatacyjnymi, co ponownie znacząco rozszerza nasze działania.
Jednym z ważnych tematów Dni NATO jest współpraca międzynarodowa. Z jakimi partnerami zagranicznymi Pan współpracuje?
Współpracujemy z ratownikami górniczymi z Polski i Austrii, z którymi organizujemy wspólne ćwiczenia i dzielimy się doświadczeniem.
Jest Pan między innymi trenerem samoobrony i karate. Od kiedy Pan się tym zajął i jak te umiejętności pomagają Panu w pracy ratownika górniczego?
Trenuję karate od ponad 45 lat, posiadam 4. stopień DANA. To czwarty czarny pas – jest ich dziesięć, a najwyższy to czerwony. W tym od ponad 20 lat zajmuję stanowisko trenera. A jak mi to pomaga? Nie wiem, ale czasami zauważam większy szacunek ze strony kolegów.
Co powiedziałby Pan młodym ludziom, którzy rozważają pracę w ratownictwie górniczym?
Prawdopodobnie nie uwierzyłbyś, ale zainteresowanie zawodem ratownika górniczego jest ogromne, zwłaszcza po Dniach NATO. I co byś im powiedział? Trzeba wziąć pod uwagę, że profesjonalny ratownik górniczy musi być przeszkolony w zakresie pierwszej pomocy, wspinaczki i nurkowania. Gaszenie pożarów i praca w aparatach oddechowych to oczywistość.
Czy jest coś, co chciałby Pan powiedzieć odwiedzającym i fanom Dni NATO na koniec wywiadu, o czym jeszcze nie wspomniano?
Podczas Dni NATO wielokrotnie pytano mnie, kiedy my, jako ratownictwo górnicze, zostaniemy rozwiązani i co zrobimy po zamknięciu kopalń. Odpowiedź jest tylko jedna: nigdy nie zostaniemy rozwiązani i zawsze będziemy w 100% gotowi do pomocy wszystkim jednostkom IZS.
Szczęść Boże!!
















