POTWIERDZENI UCZESTNICY 2026        

Wiadomości

Włoskie Siły Powietrzne: Kocham to życie, ale potrafi być bardzo wymagające

11.12.2025, 19:17

Kapitan Jacopo Fainozzi Perini, ze znakiem wywoławczym Conte, przybliża zwiedzającym świat lotnictwa wojskowego w sposób, którego zwykle nie widzą goście. W wywiadzie opowiada o podróży z klubu lotniczego w Bergamo do kokpitu C-130, o szkoleniu w USA, o misjach od paraoperacyjnych po ewakuację Kabulu czy zaopatrzenie Antarktydy. Otwiera się także na temat mniej widocznej strony swojej pracy – roli dowódcy, który musi zapewnić spokój załodze nawet podczas długich misji. Efektem jest szczere i wciągające spojrzenie na życie pilota, dla którego latanie jest jednocześnie misją i radością.

Czy mógłbyś się przedstawić? Kim jesteś i co robisz?
Oczywiście, że tak. Nazywam się kapitan Jacop, sygnał wywoławczy Conte. Jestem dowódcą tutaj, na wystawie statycznej w Ostrawie. Przede wszystkim bardzo dziękujemy za zaproszenie. Kocham Czechy. To kraj, do którego jeżdżę na wakacje, kiedy tylko mogę. Kocham go. Dziękuję.

Jeśli chodzi o mnie: wstąpiłem do akademii lotniczej 15 lat temu, w 2010 roku. Moja droga była standardowa jak na pilota wojskowego we Włoszech. Pięć lat spędziłem w Neapolu w Akademii Lotniczej. Trzeba tam studiować wiele przedmiotów, które nie są nawet bezpośrednio związane z lataniem, ale raczej z zarządzaniem ludźmi. Dzieje się tak dlatego, że nasza praca nie polega tylko na byciu pilotem — jesteśmy także oficerami i dowódcami.

Dziś moim głównym obowiązkiem jest latanie. Za kilka lat to będzie zarządzanie ludźmi. Po ukończeniu akademii w 2015 roku spędziłem rok w Teksasie, gdzie uzyskałem licencję pilota wojskowego pierwszego stopnia na teksańskim T-6 II. Po roku wróciłem do Włoch i ukończyłem licencję pilota wojskowego na Piaggio P180, samolocie do celów biznesowych lub medycznych. Nauczyłem się, co to znaczy latać jako członek załogi, a nie jako pilot solo.

Następnie w 2017 roku zostałem przydzielony do 46. Brygady Lotniczej w Pizie, gdzie ukończyłem szkolenie na samolocie C-130. Uzyskanie pełnej kwalifikacji „gotowości bojowej” zajmuje około półtora roku, ponieważ jest to skomplikowany samolot.

W 2021 r. zostałem wysłany do Afganistanu jako oficer operacyjny podczas ewakuacji Kabulu. To było bardzo ciekawe doświadczenie. Rok później rozpocząłem kurs dowódcy statku powietrznego i przez ostatnie trzy lata jestem dowódcą załogi. Jestem dumny, że jestem tutaj i dowodzę C-130 w Ostrawie.

Czy Twoim marzeniem z dzieciństwa było zostać pilotem?
Oczywiście, że tak. Dorastałem jedząc głównie makaron i oglądając lądujące samoloty. Moim rodzinnym miastem jest Bergamo. Mój ojciec jest pilotem rekreacyjnym, więc w każdą niedzielę byłem w aeroklubie i obserwowałem lądujące samoloty. A potem urodziłem się w 1989 roku. Film Top Gun wyszedł w 1986 roku, więc moje dzieciństwo wyglądało następująco: niedziele w klubie, a potem dwa do czterech razy w tygodniu musiałem oglądać Top Gun. Dorastałem z tym marzeniem i celem, jakim jest zostanie pilotem. A dokładniej – pilotem wojskowym.

Co najbardziej zaskakuje lub interesuje gości odwiedzających Dni NATO we włoskich siłach powietrznych?
Włochy są szczególnym krajem partnerskim tegorocznych Dni NATO. I jestem pewien, że goście docenili różnorodność samolotów, które sprowadziliśmy do Ostrawy: od transportowca C-130, przez morski Harrier, aż po F-35, czyli myśliwiec najnowszej generacji. Moi koledzy pokazują także M-346, samolot szkoleniowy, który moim zdaniem jest najbardziej zaawansowany na świecie.

A także C-27J, który jest taktycznym samolotem transportowym, wykonującym akrobacje i rzeczy, których zwykły samolot transportowy normalnie nie jest w stanie wykonać. Ale dzięki moim kolegom zajmuje się także akrobacjami.

Włochy mogą zaoferować NATO szeroki zakres możliwości: transport powietrzny, szkolenia, wojna elektroniczna i rozbrojenie.
Nie ma go tutaj na wystawie, ale mamy także samoloty wczesnego ostrzegania z radarem – Gulfstream G550. Włochy nie są dużym krajem, ale nasze siły powietrzne są w stanie pokryć cały zakres potrzeb współczesnego lotnictwa wojskowego. W zasadzie na małą skalę możemy zrobić prawie wszystko.

Skoro mowa o C-27JSpartan – jak to możliwe, że tak duży samolot jest tak zwrotny?
W dynamicznym demo można było zobaczyć C-27, ja latam C-130. C-27 to inny samolot – dwa silniki zamiast czterech silników. Wyglądają podobnie, ale C-27 to projekt w 100% włoski. Przeznaczony jest do latania bardzo taktycznego. Jest bardzo zwinny i łatwy w manewrowaniu. Piloci testowi mogli na nim wykonywać akrobacje — oczywiście samolot był rozładowany. Obsługa samolotu transportowego jest bardzo trudna. Ale dzięki specjalnej konstrukcji i umiejętnościom moich kolegów, da się to zrobić.

Czy chciałbyś spróbować akrobacji na tym samolocie (C-130)?
Och, bardzo chętnie. Widzisz, jestem pilotem C-130 i moja praca polega na lataniu w dowolne miejsce na świecie, transportowaniu czegokolwiek w dowolne miejsce i w każdych warunkach. Ale kocham wszystkie samoloty. Nawet samolot Cessna – dla mnie naprawdę dowolny.

Jak wygląda Twój typowy dzień pracy?
To dobre pytanie, bo nie mam na nie odpowiedzi. Szczerze mówiąc, nie mam typowego dnia. To zależy — obejmujemy szeroki zakres działań. W poniedziałek mogę gdzieś polecieć z załogą. Następnego dnia będę mógł polecieć nad Pizą w ramach działań powietrzno-desantowych. Na przykład w środę będę brał udział w działaniach powietrze-powietrze.
Jako starszy kapitan i oficer muszę opiekować się moją eskadrą. Czasami więc zajmuję się personelem, ponieważ im dowodzę. Kocham to życie, ale może być trudne, ponieważ nigdy nie wiesz, co przyniesie następny dzień.

Co jest największym wyzwaniem w lataniu tak dużym samolotem?
Kiedy byłem drugim pilotem, moim głównym zadaniem było samo latanie – planowanie i zapewnienie, że dowódca samolotu ma wszystkie informacje. To zadanie drugiego pilota.
Jako pilot-dowódca moim głównym zadaniem nie jest latanie – i to jest oczywiste. Moją pracą jest bycie liderem zespołu. Na C-130 zwykle mamy dwóch pilotów i dwóch kierowników załadunku. Jestem dowódcą i tym, który decyduje. Czasami jest to wyzwanie, zwłaszcza gdy wyjeżdżasz na miesiąc do części świata, które nie są zbyt przyjemne. Trzeba utrzymywać przyjazną atmosferę, dbać o to, żeby ludzie nie byli zestresowani, żeby byli spokojni, żeby nie mieli problemów w domu i żeby mogli skoncentrować się na pracy. Czasami praca z ludźmi jest znacznie bardziej skomplikowana niż praca z samolotem.

Ale jako dowódca mogę też powiedzieć, że jest wspaniale, bo gdy misję udaje się zakończyć bez problemów lub gdy załoga na koniec mówi „Dziękuję, jesteś świetnym dowódcą”, to ogromna satysfakcja.

Masz niezapomniane przeżycie, którym chciałbyś się podzielić?
Tak, dwa. Ten ostatni, bardzo przyjemny, miał miejsce w zeszłym roku, kiedy poleciałem samolotem C-130 na Antarktydę. Spędziliśmy miesiąc w Nowej Zelandii, a stamtąd polecieliśmy na Antarktydę, aby zaopatrywać włoską bazę. Lądowaliśmy na lodzie morskim. To fantastyczne doświadczenie, ponieważ niewiele osób było na Antarktydzie i lądowało tam na lodzie.

Latanie tam jest niesamowite — inny świat, wielka biała pustynia, brak ruchu ulicznego i nie ma nikogo, kto by cię ratował. Można to zrozumieć jedynie poprzez doświadczenie. To było zdecydowanie najbardziej niesamowite przeżycie w moim życiu. Muszę podziękować Włoskim Siłom Powietrznym i Włochom za umożliwienie tego.

Drugim była ewakuacja Kabulu w 2021 roku. Odpowiadałem za operacje samolotami C-130. W ciągu 15 dni ewakuowaliśmy ponad 3000 osób — personel włoski i wielu Afgańczyków, którzy z nami pracowali. Wynik mnie zaskoczył, ponieważ inne państwa miały C-17, a my mieliśmy pięć C-130 i byliśmy w stanie ewakuować ponad 3000 osób. Wszystko przebiegło sprawnie, bez problemów związanych z bezpieczeństwem. Było to bardzo trudne i wymagające – misje trwały od 24 do 30 godzin. Od 15 do 29 sierpnia nie było ani minuty, aby włoski samolot nie leciał nad Afganistanem.

Uratowaliśmy wiele istnień ludzkich i jestem z tego bardzo dumny. Rok później jeden ewakuowany przez nas żołnierz afgański dołączył do Akademii Sił Powietrznych. Napisał do mnie SMS-a: „Teraz jestem we Włoszech, jestem bezpieczny dzięki tobie i twojemu zespołowi”. To było bardzo wzruszające.
Dziękuję za Twoją służbę. A teraz wróćmy do Czeskiej Republiki. 


Przeczytaj także wywiady z innymi uczestnikami Dni NATO

Czy miałeś okazję spotkać się z gośćmi tutaj podczas Dni NATO? Czy był moment, który się wyróżniał?
Tak. Przepraszamy tych, którzy nie mogli dostać się do samolotu, ale wczoraj na terenie lotniska było 95 000 gości. To ogromna liczba i nie mogę wpuścić wszystkich. Ale byłem bardzo szczęśliwy, ponieważ wiele osób zatrzymywało się, zadawało pytania, robiło zdjęcia. Wiele dzieci interesuje się lotnictwem i tym, czym się zajmujemy — rozumieją, że nie chodzi tu o filmy, ale o służbę nie tylko mojemu krajowi, ale wszystkim zachodnim sojusznikom. Byłem z tego dumny.

Wczoraj, jeszcze zanim zdążyliśmy otworzyć samolot, „zaatakowali” nas ludzie, którzy chcieli zrobić sobie z nami zdjęcia. To było bardzo przyjemne, bo jestem zupełnie normalnym facetem, mam 35 lat, mam marzenia i problemy. Jestem zwykłą osobą. Przez chwilę czuliśmy się jak superbohaterowie, a przecież jesteśmy normalnymi ludźmi.

Gdybyś mógł przekazać odwiedzającym jedną wiadomość, co by to było?
Ciesz się tutaj. Pytaj, bo jesteśmy tu dla Ciebie. Jestem pewien, że wśród zwiedzających jest wiele dzieci, które marzą o byciu pilotem lub żołnierzem. Podążaj za swoimi marzeniami, rób to, co uważasz za słuszne, a jeśli włożysz w to wysiłek, otrzymasz rezultaty.

Czy chciałbyś dodać coś jeszcze?
Dziękuję Republice Czeskiej. Masz piękny kraj i mam nadzieję, że wkrótce tu wrócę. A jeśli chcesz mieć C-130 ponownie w przyszłym roku w Ostrawie, zgłaszam się na ochotnika.

Dziękuję bardzo. To była dla nas przyjemność.
Dziękuję!
 

Partnerzy

WSPARCIE TYTULARNE
WSPARCIE GŁÓWNE
SPONSOR GENERALNY
Lockheed Martin
SPONSOR EKSKLUZYWNY
Škoda Auto
SPONZOR SPECJALNY
PARTNER GŁÓWNY